Poniższy tekst mojego autorstwa jest fikcją literacką inspirowaną prawdziwym życiem.
Zapraszam do lektury:) Masza Grander

tu przeczytasz część pierwszą #1

kobieto, ogarnij się

Z trudem zdążyłam do pracy. Po drodze weszłam na pocztę, bo przecież gdy będę wracać będzie już zamknięta. Odstałam pół godziny w kolejce spieszących się staruszek, by dowiedzieć się, że moja przesyłka zaginęła. Zagryzłam zęby, złożyłam reklamację i pojechałam do firmy. Nie zdążyłam zjeść śniadania. Gdy zrobiło mi się słabo, zdecydowałam się na przerwę obiadową okupując zejście do baru wyrzutami sumienia. Jedząc porządkowałam w myślach listę firmowych dłużników. Nawet nie zauważyłam jaką zjadłam zupę.
Popołudniu zostałam poproszona na dywanik.

– Olu, liczę na ciebie. Jesteś jednym z filarów tej firmy, pamiętaj o tym proszę. To szkolenie jest dla nas bardzo ważne. Daj im wycisk, jak kiedyś. I porządnego kopa do pracy – uśmiech szefa nie był szczery. Nie śmiały mu się oczy.
– Jasne. Czemu właściwie mi to mówisz? – spytałam podejrzliwie.
– Bo… Yhm… – odchrząknął. Czyli jest coś na rzeczy… – Bo, jakby to powiedzieć delikatnie… Musisz się trochę ogarnąć.
– Słucham?! – nie zrozumiałam.
– Musisz się ogarnąć. Widzę, że przestałaś nadążać. Znikasz punkt szesnasta, nie pojawiasz się na imprezach integracyjnych, w weekend nie idzie się do ciebie dodzwonić, a na popołudniowe maile odpowiadasz dopiero następnego ranka. Poza tym zrobiłaś poważny błąd w ostatnim raporcie.

(…)

tu przeczytasz fragment części trzeciej #3

Foto: janeb13 / Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *