Poniższy tekst mojego autorstwa jest fikcją literacką inspirowaną prawdziwym życiem.
Zapraszam do lektury:) Masza Grander

tu przeczytasz fragment części piątej #5

za głosem intuicji

– Idziesz na urlop? Dobry pomysł, przyda ci się trochę odpoczynku – wskazał mi miejsce obok  biurka. Usiadłam, on także.
– Idę, na krótki. Ale nie z tym przyszłam. Zdecydowałam, że czas na zmianę. Postanowiłam odejść z firmy.
Odchylił się w fotelu marszcząc brwi.
– Nie bardzo rozumiem. Źle ci z nami?
– Dobrze – uśmiechnęłam się. – Ale wam gorzej. Nie zostaję po godzinach, ciągle mam a to przedszkole, a to chore dziecko, a to zebranie w szkole. Firma na tym cierpi.
– Słyszę sarkazm? Czy to ma związek z Iloną?
Westchnęłam.
– Rozmowa z nią nałożyła się na moje, że tak powiem, krystalizujące się plany. Ta decyzja nie ma z nią związku. I nie jestem złośliwa, znasz mnie. Po prostu widzę i słyszę, że przestałam pasować. A po drugie – a właściwie może po pierwsze – czuję, że doszłam do ściany.

Wstał z fotela. Stał tyłem do mnie, wpatrując się gdzieś w dal przez wielkie okno. Nie cierpię tych okien. Ozdoba ultranowoczesnego budynku znakomicie wpisującego się w otoczenie. Luksus dla osób w nim pracujących. Wszystko pięknie przeszklone, zieleń za oknami, blisko natury. Gówno prawda. Na dworze piękna pogoda, a my nie mamy możliwości uchylić nawet małej szybki. Ściana nieotwieralnych okien fix. Za ciepło, za zimno? Klima wszystko załatwi. Włącznie z zatokami.

(…)

Foto: DanaTentis / Pixabay

***

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *