Poniższy tekst mojego autorstwa jest fikcją literacką inspirowaną prawdziwym życiem.
Zapraszam do lektury:) Masza Grander

tu przeczytasz fragment części trzeciej #3

Późnym wieczorem wzięłam się za kompletowanie garderoby na rano. Mąż nie pomógł mi w budowaniu wizerunku pewnej siebie pani dyrektor, oj, nie.
– Kochanie, więcej się ciebie zrobiło – powiedział przyglądając mi się z ukosa.
– Wiem – warknęłam.
– Nie gniewaj się, przecież taką też cię kocham – zaśmiał się.
– Taką? Grubą i brzydką? – skrzydełka mi opadły.
– Nie powiedziałem, że brzydką – zaperzył się. – Jesteś piękną kobietą. Piękną kobietą z nadwagą.
– Nie wiem jak to się stało. Przecież ja naprawdę dużo nie jem. Tylko nieregularnie.
– Chyba właśnie w tym problem. Poza tym w ogóle się nie ruszasz – pocałował mnie. Akurat, nie ruszam się… Latam jak kot z pęcherzem.
Położyłam się po drugiej. Za cztery godziny zadzwoni budzik.

Dwa dni później siedziałam w wygodnym fotelu w firmowej salce konferencyjnej.
– Pani Aleksandro…
– Olgo.
– Słucham? – coach spojrzała na mnie znad okularów. – Mam na imię Ilona.
– A ja Olga – odpowiedziałam beznamiętnie.
– Ach tak, przepraszam. Pani Olgo, proponuję, mówmy sobie po imieniu. Nie ma pani nic przeciwko temu?
– Oczywiście, nie widzę problemu.
– To dobrze, w tym wypadku przynajmniej – uśmiechnęła się. – Bo od twojego szefa wiem, że twoją siłą jest to, że widzisz problemy i zawsze dążysz do ich skutecznego rozwiązania. Wspaniała, wartościowa cecha.

Słuchałam, nie odzywając się. Bez powodu mnie nie chwali.

(…)

tu przeczytasz fragment części piątej #5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *