zdarzyło się w grudniu

Zima była mroźna. Za oknem słyszałam chrzęst wolno sunących po grudzie samochodów. Nie jest to przyjemny dźwięk, ale od tamtego czasu kojarzyć mi się będzie z ciepłem, bezpieczeństwem i małym, pachnącym zawiniątkiem. Bo pewnego grudniowego dnia urodziłam dziewczynkę. Różowe, kwilące trzy kilo wytęsknionego szczęścia. A było to tak… Jechaliśmy, Mama …